środa, 16 marca 2016

W Pirackich Grotach. Rozdział 2 - Złote Szylingi

Rozdział 2 - Złote Szylingi 

Następnego ranka równo o godzinie szóstej nad ranem Krwawa Klinga obudziła się w bardzo dobrym humorze. Wyskoczyła z łóżka i stanęła przed oknem w kajucie, które pokazywało oświetlone promieniami wschodzącego słońca Zatokę Krateefra, gdzie znajdowały się Pirackie Groty. Perlisty piasek i gładka jak lustro srebrzysta tafla oceanu uderzały o brzegi Wyspy. Zapowiadał się świetny dzień.
Uśmiechnęła się i zarzuciła na siebie zwykły, czarny płaszcz ze złotymi paskami wzdłuż zapięcia, czarne spodnie ze złotym haftem oraz kozaki, również czarne. No i oczywiście jej czarny kapelusz z jastrzębim piórem, który był jej znakiem rozpoznawczym. Zastanawiała się nad opaską na oko, ale zrezygnowała, w końcu w Pirackiej Grocie bardziej chwali się rany i obrażenia zdobyte podczas wielu wyprawy, a w końcu ta blizna ciągnąca się przez jej oko i tym samym uniemożliwiająca jej widzenie, była zarobiona podczas epickiego pojedynku z czasem. Statek Czarny Holender zatonąłby, gdyby nie jej samotna walka podczas abordażu i zatopienie przeciwnego statku. Właśnie podczas tego kapitan z tamtego statku, którego nazwy nie pamiętała pogratulował jej zdolności, ale przed tym przeciągnął swoim ostrzem przez jej oko i uśmiechnął się złośliwie pozwalając jej zepchnąć się do otchłani. Pamiętała tamten dzień aż za dobrze, leżała tydzień w Nadbudówce Medycznej, a zaraz potem powiedziano, że już nigdy nie będzie tym okiem widzieć i, że na zawsze ta blizna zostanie. Pamiętała również ich mało inteligentne miny, kiedy stwierdziła, że mogło być gorzej, zrywając bandaż z oka oraz zakładając kapelusz i jak gdyby nic wychodząc na pokład. Uśmiechnęła się do tych myśli i we wspaniałym humorze nucąc pirackie piosenki weszła po linach na bocianie gniazdo. Nie była jednak przygotowana, aby zobaczyć Czarnego Cienia siedzącego w nim i przecierającego oczy. O mało nie spadła jednak ten zareagował i przyciągnął ją do siebie na odległość ramion. Chwilę potem zostawił ją odrętwiałą w miejscu a sam usiadł głośno przeklinając na swoją głupotę. Krwawa otrząsnęła się chwilę potem, popatrzyła na niego pytająco.
-Proszę cię, nie zaczynaj swojego monologu i bądź cicho. - Jęknął - Mam ochotę wysadzić sobie głowę.
-Było tyle pić? - Zapytała i zaśmiała się na widok jego miny. Usiadła obok niego i razem wpatrywali się we wschodzące słońce.
-Wiesz co? - Zapytał po dłuższej chwili, ta odwróciła wzrok i uniosła brew w niemym pytaniu - Kiedy będę chciał wypić więcej niż mogę obezwładnij mnie, błagam. - Mruknął z irytacją mierzwiąc sobie włosy i wzdychając głośno. Tamta zaśmiała się i poklepała go w plecy.
-Da się załatwić. - Uśmiechnęła się odwracając wzrok - Cień?
-Hmm? - Popatrzył w jej stronę.
-Nie będzie ci gorąco w tym czarnym? - Zapytała rozbawiona i zaśmiała się widząc jego mordercze spojrzenie.
-To jedyny kolor, w którym normalnie wyglądam, poza tym ty też. - Mruknął zrezygnowany, wiedząc, że jego spojrzenia na nią nie działają. Ta skinęła głową i znów patrzyła w piękny widok. Kontem oka zobaczyła, że Cień zamyka oczy i uspakaja oddech oraz wycisza się. Często tak robił, kiedy go coś irytowało, albo był po prostu zmęczony.
-Następnym razem polecam Ci piwo, - Powiedziała, a tamten spojrzał na nią, wyglądał jakby chciał ozdobić maszt jej zwłokami - ma mniej alkoholu. - Dodała i uśmiechnęła się złośliwie szybko ulatniając się. Westchnął i pokręcił głową.
Tymczasem Krwawa Klinga weszła do Nadbudówki dla Szczurów Okrętowych. Stanęła w drzwiach:
-Wstawać lenie! Siódma rano nadchodzi a wy jeszcze śpicie! Jak chcecie leżeć w czasie gdy my będziemy w Grocie proszę bardzo!!! - Ryknęła i nagle wszyscy zerwali się z łóżek. Miała zbyt donośny głos by używać go w takich małych pomieszczeniach. Ten najbliżej niej, Johnson, skrzywił się z tego powodu, jednak ta widząc jego minę podniosła głos, chwilę potem uśmiechnęła się do niego złośliwie i wyszła trzaskając drzwiami.
W podobny sposób została obudzona reszta okrętu i chwilę potem w ponurych nastrojach zjawili się na statku. Zaraz po nich z Nadbudówki Kapitana wyszedł on sam z Krwawą Klingą po prawej i Czarnym Cieniem po lewej. Ci po bokach zostali z tyłu a Kapitan wyszedł trochę dalej:
-Coście tacy ponurzy jak grabarze? - Zapytał radośnie wyciągając szablę - Wyruszamy do Pirackiej Groty! Piraci! Na Ląd! - Zawołał i uniósł swoją szablę wysoko nad głowę - Tegoroczny wypad urozmaici nam Krwawa Klinga! Będzie walczyła na tegorocznym Pirackim Turnieju! - Zawołał.
Cała załoga zgodnie opuściła pokład statku i ruszyła przez piaszczystą plażę. Ci, którzy byli tu pierwszy raz rozglądali się dookoła podziwiając i napawając się widokiem. Wszystko wydawało się doskonale zabezpieczone i ukryte, wiedzieli tylko, że Pirackie Groty są ukryte daleko w głębi lasu.
Idąc tak podśpiewywali:

,,Złote Szylingi" (Znów 100% przeze mnie! Nie kopiuj!)

-Złoto to to, czego mu żądamy od losu,
ten zawsze pozostaje hojny i dumny.
Ukrywa skarby głęboko w ziemi,
a piraci, czyli my, musimy je odnaleźć!
Takie właśnie jest zadanie,
czy to duże, czy to małe.
Jednak każdy z nas próbuje
zyskać czas i cenne przedmioty,
sławę i rozgłos wielki.

Był taki jeden, co zwał się Czarnobrody,
od niego właśnie się to zaczęło.
Czarną, długą brodę miał i miliony 
pomysłów znikąd.
Zwany był postrachem mórz i oceanów.
Podbił wszystkie Zatoki, 
aż zginął w Wielkiej Walce.
Jednak. To jest nasza inspiracja!
Walka i niebywała gracja!

W Pirackich Grotach się wymieniamy,
każdy Złoty Szyling połyskuje.
My zaś patrzymy dumnie przed siebie,
licząc swój zarobek.
Każdy pieniądz liczy się,
gdyż tutaj dzieją się rzeczy niesamowite.
Ze zwykłego przydomka, typu Czarny Cień,
zdobywa się rozgłos i swobodę.

Na morzach żeśmy wiele razy walczyli,
jednak to, co się dzieje w Jamie Walki,
to przy tym to nic.
Każdy sztorm, każdy potwór morski,
myśmy żyli z walk i skarbów,
gdyż los od nas zapłaty chce.
Każda kropla krwi liczy się,
każda sztabka czystego złota,
jest dla nas ogromnym skarbem.
A co moje, to nie twoje!
To jest jedno z naszych praw.

Pirackie Groty to tajne miejsce,
gdzie każdy z nas wymienia się.
Każdy Szyling przekona mnie,
aby wydać swe sekrety.
Wielkie skarby i oszczerstwa 
to nasza jedna, wielka specjalność.
Zamożni myśmy nie jesteśmy,
jednak żyć, żyjemy!

wtorek, 15 marca 2016

Ahoj! Rozdział 1 - Zatoki Krateefra

Rozdział 1 - Zatoki Krateefra:

Sztorm, okolice Zatok Krateefra. Statek Czarny Holender wyruszył w morze całe trzy godziny temu. Znajdują się blisko lądu, ale ich pierwszą przeszkodą stają się Zatoki Krateefra. Niebezpieczne i groźne tereny, które zabijają miliony niedoświadczonych szczurów okrętowych. Kapitan uśmiecha się szelmowsko do swoich myśli, które pozostają nieodgadnione dla nowicjuszy, jednak jego doradczyni i Prawa Ręka patrzy na niego domyślając się o co mu chodzi.
-Zwiększyć prędkość do 14 węzłów! Przed nami ciężki kawałek! Łapać się czegoś, aby nie wypaść! - Woła i mokry ster wyślizguje mu się spod palców, jednak ten szybko zawraca go. Woda wlewa się na statek, młodsi piraci popadają w histerię, jednak Ci bardziej doświadczeni bez mrugnięcia okiem wykonują polecenia kapitana. Wiedzą, że ten jest bardzo doświadczonym wilkiem morskim i zna oceany i morza jak własną kieszeń - 16 węzłów! - Krzyczy nadal panując nad wściekłym sterem, który cały czas płata sobie z niego żarty.
-Johnson! Do roboty! - Wreszcie, widząc, że kapitan potrzebuje się skoncentrować do akcji wkracza jego doradczyni. Wbiega na pokład i odbiera Johnsonowi żagiel momentalnie rozplątując go i wchodząc na górę po linach i rozwija żagiel zwiększając prędkość - Johnson! Won z pokładu!!! - Wrzeszczy i sama zabiera się do pomocy innych. Roztrzęsiony pirat szybko opuszcza pokład. Z daleka widzą Trupią Czaszkę. Kolejnych piratów, i ci, jak się okazuje przygotowują się do przepłynięcia Cieśniny Czaszek. Są w sojuszu, w normalnych okolicznościach jeden z nich musiałby się wycofać, albo zacząć atakować, co jest w tej sytuacji nierozważne. Każdy statek niebezpiecznie się chybotał i była możliwość utraty równowagi, statek poszedłby na dno przy pierwszym strzale.
Po dłuższym przygotowaniu kapitan puszcza ster kierując się prosto pomiędzy skalne ścianki. Trupia Czaszka wpływa za nimi, widzą jak Czarny Cień, tak nazywali doradcę Kapitana Trupiej Czaszki wyskakuje ze statku. Linami pomaga sobie pokonać ze staranną elegancją kamienne ścianki. Wskakuje na pokręt Czarnego Holendra i kłania się nisko. Szczury okrętowe patrzą się na niego z nieukrywanym szokiem, ten tylko odzywa się:
-Wyglądacie jeszcze bardziej skretyniali z tymi minami, niż w rzeczywistości jesteście. - Powiedział dość głośno i jednym skokiem znalazł się przy Kapitanie Czarnego Holendra. Ten skinął i w ostatniej sekundzie złapał ster i zaczął prowadzić statek. Kapitan był ranny w rękę i nie miał siły.
-Pracować! - Ryknęła doradczyni i rzuciła się pomóc jej kapitanowi - Cień, dasz radę?
-Po... -Stęka - Winienem. - Idź.
Kiwa głową i bierze Kapitana na plecy pomagając mu zejść po schodach i kieruje się do nadbudówek. Tam kładzie go na łóżku i wzywa medyka, chwilę potem szybko wracają do łóżka kapitana i ten zaczyna się nim zajmować. Zaś Krwista Klinga, tak nazywana była doradczyni, ruszyła z pomocą Cieniowi.
-Na trzy ciągnij w moją stronę. - Powiedział z wysiłkiem i szarpnął - Raz... Dwa... Trzy! - Odliczył i zgodnie szarpnęli pozwalając okrętowi przepłynąć przez skały, na których widoczne były kości, tych, co nie przebyli tej drogi. Niestety, nie udało im się wykręcić wystarczająco i tym samym obrysowali znaczącą ilość drewna na lewej burcie, jednak udało im się pokonać Cieśninę Czaszek.
-Cień, teraz trzeba pomóc Trupiej Czaszce. - Powiedziała tamta i zgodnie wyskoczyli, Cień trzymając Klingę, tamta torowała mu drogę tnąc porośnięte lianami skały, niektóre kamienie spadały do wody, ale to nie było teraz ważne. Wskoczyli na okręt Trupiej Czaszki. Czarny Cień padł zmęczony i głośno sapiąc dał się innym Piratom przetransportować do nadbudówek Trupiej Czaszki. Krwawa rzuca się w kierunku Kapitana otrzymując od niego ster, tamten tylko mówił jej gdzie i co zrobić.
Po długiej, prawie dwugodzinnej przeprawie dopływają do Pirackiej Groty. Miejsca, gdzie Piraci spotykają się od czasu do czasu na licznych targach, skupowiskach i walkach, albo popijają rum w karczmach. Teraz załogi dopłynęły do portu i wiwatowali zgodnie przy wielu pieśniach.

,,Ahoj" ( 100% Mój pomysł! Nie kopiuj, chyba, że za zgodą!)

-Tam gdzie cieśnin sto,
będziemy zgodnie popijać rum,
gdyż co zatrzyma nas?
Piratów z morza odmętów?


Któż powiedział, że
miliony złota mieć?
Złoto to losu zapłata,
w kącie stoi szafa sękata,
ależ któż na to patrzy?! 

Nasze ziemie to oceany.
Liczne, zacne, ogrom ich!
Tam, gdziem nie był będę dziś!

Każdy z nas skarbów szuka,
każdy z nas zastuka, zapuka,
do złotych drzwi.

Gdzie leży wielki skarb,
każdy z nas widzi w oddali,
wspomnień progiem ugości nas,
nas piratów i kamratów co tę pieśń śpiewają,
gdyż myśmy właśnie przeżyli sztorm!

Ahoj!
Rumu litry będziem pić!
Ahoj! Ahoj!

Każdy z nas żywy jest!
Dopóki żyw skarby będę zbierać!
Nie każ mi na to czekać!
Szukaj mapy w te i we wte!

Może wreszcie znajdziesz coś,
w końcu iskra nadzieji w nas jest,
nas, piratów i kamratów, którzy właśnie przeżyli sztorm.
Ahoj! Ahoj! Ahoj!!!

Na statku odbyły się liczne zabawy, jednak gwoździem programu był wspólny taniec Cienia z Klingą. Tych, co uratowali okręty i załogę od zatonięcia, gdzieś w głębi oddali. Tańczyli aż po zmierzch, wtedy dopiero każdy zażył zasłużonego odpoczynku. Jutro mieli wyruszyć do Pirackiej Groty i spędzić tam kilka dni. Za kilka szylingów możliwe, że wykupią mapę albo jakąś zagadkę do rozwikłania. Jednak teraz nikt nie chciał się tym przejmować. A z rana ciekawe jak będą funkcjonować? W końcu rum to również alkohol. ;)