wtorek, 15 marca 2016

Ahoj! Rozdział 1 - Zatoki Krateefra

Rozdział 1 - Zatoki Krateefra:

Sztorm, okolice Zatok Krateefra. Statek Czarny Holender wyruszył w morze całe trzy godziny temu. Znajdują się blisko lądu, ale ich pierwszą przeszkodą stają się Zatoki Krateefra. Niebezpieczne i groźne tereny, które zabijają miliony niedoświadczonych szczurów okrętowych. Kapitan uśmiecha się szelmowsko do swoich myśli, które pozostają nieodgadnione dla nowicjuszy, jednak jego doradczyni i Prawa Ręka patrzy na niego domyślając się o co mu chodzi.
-Zwiększyć prędkość do 14 węzłów! Przed nami ciężki kawałek! Łapać się czegoś, aby nie wypaść! - Woła i mokry ster wyślizguje mu się spod palców, jednak ten szybko zawraca go. Woda wlewa się na statek, młodsi piraci popadają w histerię, jednak Ci bardziej doświadczeni bez mrugnięcia okiem wykonują polecenia kapitana. Wiedzą, że ten jest bardzo doświadczonym wilkiem morskim i zna oceany i morza jak własną kieszeń - 16 węzłów! - Krzyczy nadal panując nad wściekłym sterem, który cały czas płata sobie z niego żarty.
-Johnson! Do roboty! - Wreszcie, widząc, że kapitan potrzebuje się skoncentrować do akcji wkracza jego doradczyni. Wbiega na pokład i odbiera Johnsonowi żagiel momentalnie rozplątując go i wchodząc na górę po linach i rozwija żagiel zwiększając prędkość - Johnson! Won z pokładu!!! - Wrzeszczy i sama zabiera się do pomocy innych. Roztrzęsiony pirat szybko opuszcza pokład. Z daleka widzą Trupią Czaszkę. Kolejnych piratów, i ci, jak się okazuje przygotowują się do przepłynięcia Cieśniny Czaszek. Są w sojuszu, w normalnych okolicznościach jeden z nich musiałby się wycofać, albo zacząć atakować, co jest w tej sytuacji nierozważne. Każdy statek niebezpiecznie się chybotał i była możliwość utraty równowagi, statek poszedłby na dno przy pierwszym strzale.
Po dłuższym przygotowaniu kapitan puszcza ster kierując się prosto pomiędzy skalne ścianki. Trupia Czaszka wpływa za nimi, widzą jak Czarny Cień, tak nazywali doradcę Kapitana Trupiej Czaszki wyskakuje ze statku. Linami pomaga sobie pokonać ze staranną elegancją kamienne ścianki. Wskakuje na pokręt Czarnego Holendra i kłania się nisko. Szczury okrętowe patrzą się na niego z nieukrywanym szokiem, ten tylko odzywa się:
-Wyglądacie jeszcze bardziej skretyniali z tymi minami, niż w rzeczywistości jesteście. - Powiedział dość głośno i jednym skokiem znalazł się przy Kapitanie Czarnego Holendra. Ten skinął i w ostatniej sekundzie złapał ster i zaczął prowadzić statek. Kapitan był ranny w rękę i nie miał siły.
-Pracować! - Ryknęła doradczyni i rzuciła się pomóc jej kapitanowi - Cień, dasz radę?
-Po... -Stęka - Winienem. - Idź.
Kiwa głową i bierze Kapitana na plecy pomagając mu zejść po schodach i kieruje się do nadbudówek. Tam kładzie go na łóżku i wzywa medyka, chwilę potem szybko wracają do łóżka kapitana i ten zaczyna się nim zajmować. Zaś Krwista Klinga, tak nazywana była doradczyni, ruszyła z pomocą Cieniowi.
-Na trzy ciągnij w moją stronę. - Powiedział z wysiłkiem i szarpnął - Raz... Dwa... Trzy! - Odliczył i zgodnie szarpnęli pozwalając okrętowi przepłynąć przez skały, na których widoczne były kości, tych, co nie przebyli tej drogi. Niestety, nie udało im się wykręcić wystarczająco i tym samym obrysowali znaczącą ilość drewna na lewej burcie, jednak udało im się pokonać Cieśninę Czaszek.
-Cień, teraz trzeba pomóc Trupiej Czaszce. - Powiedziała tamta i zgodnie wyskoczyli, Cień trzymając Klingę, tamta torowała mu drogę tnąc porośnięte lianami skały, niektóre kamienie spadały do wody, ale to nie było teraz ważne. Wskoczyli na okręt Trupiej Czaszki. Czarny Cień padł zmęczony i głośno sapiąc dał się innym Piratom przetransportować do nadbudówek Trupiej Czaszki. Krwawa rzuca się w kierunku Kapitana otrzymując od niego ster, tamten tylko mówił jej gdzie i co zrobić.
Po długiej, prawie dwugodzinnej przeprawie dopływają do Pirackiej Groty. Miejsca, gdzie Piraci spotykają się od czasu do czasu na licznych targach, skupowiskach i walkach, albo popijają rum w karczmach. Teraz załogi dopłynęły do portu i wiwatowali zgodnie przy wielu pieśniach.

,,Ahoj" ( 100% Mój pomysł! Nie kopiuj, chyba, że za zgodą!)

-Tam gdzie cieśnin sto,
będziemy zgodnie popijać rum,
gdyż co zatrzyma nas?
Piratów z morza odmętów?


Któż powiedział, że
miliony złota mieć?
Złoto to losu zapłata,
w kącie stoi szafa sękata,
ależ któż na to patrzy?! 

Nasze ziemie to oceany.
Liczne, zacne, ogrom ich!
Tam, gdziem nie był będę dziś!

Każdy z nas skarbów szuka,
każdy z nas zastuka, zapuka,
do złotych drzwi.

Gdzie leży wielki skarb,
każdy z nas widzi w oddali,
wspomnień progiem ugości nas,
nas piratów i kamratów co tę pieśń śpiewają,
gdyż myśmy właśnie przeżyli sztorm!

Ahoj!
Rumu litry będziem pić!
Ahoj! Ahoj!

Każdy z nas żywy jest!
Dopóki żyw skarby będę zbierać!
Nie każ mi na to czekać!
Szukaj mapy w te i we wte!

Może wreszcie znajdziesz coś,
w końcu iskra nadzieji w nas jest,
nas, piratów i kamratów, którzy właśnie przeżyli sztorm.
Ahoj! Ahoj! Ahoj!!!

Na statku odbyły się liczne zabawy, jednak gwoździem programu był wspólny taniec Cienia z Klingą. Tych, co uratowali okręty i załogę od zatonięcia, gdzieś w głębi oddali. Tańczyli aż po zmierzch, wtedy dopiero każdy zażył zasłużonego odpoczynku. Jutro mieli wyruszyć do Pirackiej Groty i spędzić tam kilka dni. Za kilka szylingów możliwe, że wykupią mapę albo jakąś zagadkę do rozwikłania. Jednak teraz nikt nie chciał się tym przejmować. A z rana ciekawe jak będą funkcjonować? W końcu rum to również alkohol. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz